„Nie chcę już chodzić do szkoły” – historia, którą opowiedziała mi znajoma
Tym razem ten wpis jest trochę inny niż pozostałe. Nie jest poradnikiem ani listą punktów. To sytuacja, która naprawdę się wydarzyła i której nie powinniśmy zlekceważyć, bo pokazuje, jak dziś wygląda hejt wśród dzieci.
Przeczytaj też:
1. Co dzieci naprawdę widzą na Facebooku i Instagramie? Ukryte zagrożenia social mediów
2. YouTube i TikTok – co naprawdę może tam zobaczyć dziecko
3. Jakie zagrożenia mogą płynąć ze „zwykłych gier”?
4. Co zrobić, gdy dziecko zrobiło coś głupiego w internecie? (bez kar i awantur)
Znajoma opowiedziała mi niedawno sytuację z klasy swojego syna (12 lat).
Na lekcji WF grali w piłkę. Na bramce stanął chłopak, który jest wyraźnie większy od reszty dzieci. Nic nowego – tak było już wiele razy.
Ktoś zrobił mu zdjęcie w trakcie gry. Nie wiadomo dokładnie kto. Po prostu jedno z tych zdjęć robionych „dla zabawy”.
Po lekcji zdjęcie trafiło na klasową grupę. Po chwili pojawiła się jego przeróbka – chłopak został powiększony tak, że wyglądało to, jakby zasłaniał pół bramki.
Podpis pod zdjęciem:
„Bramki nie widać 😂”
Pod spodem zaczęły pojawiać się reakcje: śmiejące się emotki, „XD”, „no faktycznie”, „to po co bramkarz”.
Ten chłopak też jest na tej grupie. Widział to wszystko.
Po szkole wrócił do domu inny niż zwykle. Nie chciał jeść. Poszedł do pokoju i zamknął drzwi.
Mama zapytała, czy coś się stało. Powiedział, że nic. Drugi raz też powiedział, że nic.
Dopiero wieczorem, kiedy usiadła obok niego, zaczął płakać. Pokazał telefon. I powiedział jedno zdanie:
„Nie chcę już chodzić do szkoły.”
Nie mówił o jednym koledze. Nie wskazał winnego. Powtarzał tylko, że „wszyscy widzieli”.
Znajoma mówiła mi, że najbardziej uderzyło ją to, że tam:
– nie było wulgaryzmów
– nikt go nie wyzwał wprost
– nikt mu nie groził
Było zdjęcie. Była przeróbka. Był śmiech. I to wystarczyło.
Chłopak powiedział jeszcze, że boi się kolejnej lekcji WF. Że nie chce już stawać na bramce. Że woli „udawać chorego”.
Znajoma powiedziała mi jedno zdanie, które zostało mi w głowie:
„Myślałam, że hejt wygląda inaczej. A tu to był tylko żart.”
Ta historia nie zaczęła się w internecie. Zaczęła się na boisku. A internet ją tylko powiększył.
Zdjęcie zrobione w sekundę. Przeróbka w minutę. A dziecko wróciło do domu z myślą, że nie chce już iść do szkoły.
Czasem wystarczy porozmawiać z dzieckiem, zajrzeć na klasowe grupy i zobaczyć, jakie komentarze pojawiają się pod zdjęciami, które wrzuca.
Jeśli chcesz być na bieżąco z podobnymi tematami i lepiej reagować, gdy coś zaczyna się dziać u Twojego dziecka —
zapisz się tutaj 👇